BEZ TYTULU

Gdybym byl drzewem spiacym bezszelestnie,
skad móglbym wiedziec, ze posród drzew innych
moje najcichsze uslyszalas z westchnien?..

Gdybym byl ptakiem plynacym po niebie,
jak móglbym dostrzec, ze cien mego skrzydla
w lotu rozpedzie przemknal obok ciebie?..

A gdybym sloncem byl na niebosklonie,
móglbym miec pewnosc, ze to mym promieniem
tak slicznie twoje rozjasnione skronie?..

Ty uslyszalas szum drzewa - nic wiecej...
i lopot skrzydel odlotem zmeczonych,
i nie wiedzialas czy to ptak, czy serce.

styczen 1976





POWRÓT